Internetowy mem o "truck-kunie", ciężarówce wysyłającej bohaterów anime do innych światów, doczekał się gry, w której to właśnie nią kierujemy. Strange Scaffold i wydawca Frosty Pop ogłosili, że Truck-kun is Supporting Me From Another World?! trafi na Nintendo Switch 2 już we wrześniu.
Fani anime i mangi doskonale znają ten schemat: bohater ginie pod kołami ciężarówki, by odrodzić się w fantastycznym świecie i tam odnaleźć swoje powołanie. Strange Scaffold postanowiło odwrócić tę perspektywę o 180 stopni - w Truck-kun is Supporting Me From Another World?! nie gramy izekaizowaną postacią, tylko samym wozem, który ją tam wysłał.
Carissa Ward, świeżo upieczona wiceprezeska marketingu w słonecznym Wenvale, w dniu swojego awansu zostaje potrącona przez ciężarówkę dostawczą i budzi się w średniowiecznej krainie Talinfold. Żeby wrócić do domu, musi odblokować Galaktyczną Bramę, pokonać Króla Szkieletów i zdobyć jego Zwój Wskrzeszenia. My, jako kierowca, jesteśmy jej jedynym wsparciem z tamtej strony rzeczywistości.
Rozgrywka toczy się w chaotycznym miasteczku Wenvale w USA, gdzie unikamy policji, realizujemy dostawy i rozwalamy wszystko, co stanie nam na drodze, by nabić prędkość i punkty potrzebne do zasilenia Galaktycznej Bramy. Potrącanie pieszych zamienia ich w potwory, których Carissa może następnie pokonywać po drugiej stronie portalu, zdobywając w ten sposób doświadczenie.
Za ścieżkę dźwiękową odpowiada David Mason, kompozytor znany m.in. z DREDGE, który tym razem postawił na energetyczne brzmienie ska. Wśród atrakcji Wenvale nie zabraknie też rzeczy w rodzaju ogromnego, wrzeszczącego mężczyzny, przez którego można legalnie przejechać.
Pierwotnie Truck-kun is Supporting Me From Another World?! zadebiutowało 29 lipca 2026 roku na Xbox Series X|S oraz PC (Steam). Wersja na Nintendo Switch 2 trafi do eShopu 14 września 2026 roku.
Pomysł na grę, w której wcielamy się w narzędzie zbrodni z najbardziej wyeksploatowanego mema izekai ostatnich lat, brzmi jak żart, który ktoś w końcu postanowił potraktować poważnie. Mechanicznie to najbliżej Carmageddonowi - rozjeżdżamy, niszczymy i zbieramy punkty za sianie chaosu, ale Strange Scaffold usunęło dosadną brutalność i owija całość w korporacyjną satyrę i pisaną z przymrużeniem oka relację między kierowcą a Carissą, co odróżnia tę produkcję od zwykłego arcade'owego demolowania miasteczka.
Rzadko zdarza się gra, która bierze internetowy mem i buduje wokół niego pełnoprawną, absurdalną fabułę - a przy tym każe nam wcielić się w winowajcę całego zamieszania.
Podaj dalej:
Chcesz widzieć więcej takich wpisów?
Preferuj nindyki.pl w GooglePartner strony:
