Terror of Hemasaurus

Terror of Hemasaurus

recenzja

Radosny pixelartowy chaos.

Okazuje się, że wzrost temperatury i podniesienie się poziomu mórz to nie wszystkie zagrożenia, jakie nas czekają w związku z ociepleniem klimatu. To także chaos i zniszczenie spowodowane wielkim zielonym potworem. No, przynajmniej w grze Terror of Hemasaurus.

Wesoły i kolorowy chaos z dawką czarnego humoru polany pixelartowym sosem - tak w krótkim zdaniu można streścić grę fińskiego programisty Lorena Lemcke.

Tytułowym Hemasaurusem jest gigantyczny zielony jaszczur, który na skutek ocieplającego się klimatu został uwolniony z okowów topniejącego lodowca. Sytuację tę postanowili wykorzystać wyznawcy Kościoła Świętego Jaszczura, którzy postanawiają użyć wielkiego potwora, by nauczyć ludzkość, że to co robią planecie (zatruwanie środowiska, itp.) jest grzechem i ich nawrócić.

Nie wiem jak Tobie, ale mnie zarówno tytuł, jak i sama historia, od razu skojarzyła się ze starymi filmami sci-fi niekoniecznie wysokich lotów, które same siebie nie traktują poważnie. I podobnie jest w przypadku tego indyczka - gra poprzez zastosowaną oprawę graficzną, jak i czarny humor, nie udaje poważnego tytułu. Jest po prostu lekką, wesołą i kolorową grą, której jedynym celem jest dawanie graczowi radochy i satysfakcji z totalnej rozwałki kolejnych miast. Tylko tyle i aż tyle. Terror of Hemasaurus po prostu nie udaje że jest czymś więcej.

Terror of Hemasaurus na Nintendo Switch

Sama gra nie jest jakaś przesadnie skomplikowana i długa. Po godzinie ogrywania tego tytułu byłem już w połowie story mode. Oznacza to, że całość można spokojnie ukończyć w dwie godziny. Krótko, ale w przypadku takiej gry jak ta, więcej czasu na story mode nie potrzeba. I to z prostej przyczyny - na każdym etapie robimy ciągle to samo, czyli siejemy chaos. W zależności od etapu stawiane są przed nami określone cele (jak np. zniszczenie 50% miasta i zabicie setki ludzi), ale wszystko polega praktycznie na tym samym. Oczywiście co jakiś czas mamy jakieś urozmaicenia, jak rzucanie ludzikami by zdobyć jak największe kombo, czy też ograniczyć do minimum zniszczenie miasta przy zabiciu większości mieszkańców dzielnicy. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystko oparte jest o jeden model.

Oprócz story mode dostępny jest również tryb endless, w którym po prostu niszczymy wszystko co znajdziemy na naszej drodze, nie patrząc w ogóle na fabułę (która, o dziwo, mimo wszystko jest ciekawa i zabawna). No i możliwość szerzenia chaosu w dwie lub więcej osób też robi robotę.

Terror of Hemasaurus na Nintendo Switch

Warto jednak wspomnieć, że grze zdarzy się "chrupnąć" przy jakiejś większej demolce w trybie handheldowym (bo tak ogrywałem w ten tytuł). Zdarzyło się to kilkukrotnie - było to wyraźnie zauważalne, jednak nie było to dla mnie jakoś uciążliwe. Ot, odczułem przez chwilę spadek FPS-ów. Zapytałem o to Lorena Lemcke (twórcę gry) na Twitterze, który tak mi odpowiedział:

Spędziliśmy grubo ponad rok, starając się, aby wersja na Switcha osiągnęła minimalny poziom wydajności w trybie przenośnym. W trybie zadokowana gra działa nieco szybciej, ale przy rozgrywce opartej na fizyce trudno narzucić górną granicę zasobów systemowych. Tu i ówdzie będą momenty dużej ilości zniszczeń, podczas których w trybie przenośnym liczba klatek na sekundę trochę ucierpi. Jeśli mam być całkowicie szczery, tworzenie dla Switcha jest bardzo trudne - konsola ma pewne realne ograniczenia wydajnościowe w niektórych kategoriach. Wydaje mi się, że osiągnęliśmy przyzwoity poziom wydajności, dzięki czemu zabawa nie będzie utrudniona.

No cóż, widać pomimo usilnych starań twórcy, Switch w niektórych miejscach niedomaga. Ale, jak już wspomniałem, te problemy jakoś według mnie nie rzutują na negatywny odbiór tej gry.

Dłuższą chwilę zastanawiałem się jaką ocenę wystawić grze Lorena Lemcke - wahałem się między trójką a czwórką w mojej skali. Z jednej strony jest to nieskomplikowany i krótki indyczek, który nie wyróżnia się czymś wyjątkowym. Z drugiej strony jednak nie udaje, że jest czymś więcej niż jest w rzeczywistości i de facto daje sporo zabawy przy krótkich sesjach. Dlatego ostatecznie dałem jej tę wyższą ocenę, bo jednak przy takich tytułach liczy się miodność i grywalność. A tego tutaj nie brakuje według mnie.

Podsumowują - Terror of Hemasaurus świetnie nadaje się na krótkie sesje wesołej rozwałki. Tytuł ten wydaje się być idealnym kandydatem do odstresowania się po ciężkim dniu. Dlatego jeżeli ktoś lubi takie indyki, to śmiało może po niego sięgać.

Ocena końcowa

4/5
nindyk wspaniały

Na plus:
wesoły i niezobowiązujący chaos, jaki siejemy wokół siebie,
fabuła (o dziwo!),
humor.

Na minus:
przy dużej rozwałce gra potrafi "chrupnąć"

Werdykt:
Mały i krótki indyk, który idealnie nadaje się na krótkie odstresowujące sesje.

Deweloper: Loren Lemcke
Wydawca: Digerati
Data wydania: 12 stycznia 2023
Waga: 826 MB
Cena: 60 PLN

Terror of Hemasaurus w Nintendo eShop


Dziękuję Lorenowi Lemcke za udostępnienie gry do recenzji.

Podaj dalej:


Pan Nindyk

Spodobał Ci się ten artykuł?

Możesz wesprzeć mnie stawiając wirtualną kawę na buycoffee.to lub na Patronite.

Zmotywuje mnie to do dalszego pisania o najciekawszych grach niezależnych na Nintendo Switch.



Partner strony:

Partnerem strony jest Forever Entertainment


Poprzedni wpis Następny wpis