Zrobiony przez jedną osobę, wychwalany jako jeden z najlepszych twin-stick shooterów w historii gatunku. Sektori trafia w końcu na Nintendo Switch 2 i nie zamierza się z nikim patyczkować.
Za Sektori stoi jedna osoba: Kimmo Lahtinen, były pracownik Housemarque, czyli studia odpowiedzialnego m.in. za Returnal. Samodzielna produkcja, która na PC zdobyła 93 punkty na Metacritic i wylądowała w dziesiątkach zestawień najlepszych gier 2025 roku, sześć miesięcy po debiucie na PC i konsolach Sony i Microsoftu w końcu trafiła na drugiego Switcha. Czy gra, która zachwyciła na "dużym" sprzęcie, sprawdzi się w trybie handheldowym? Odpowiedź brzmi: to właśnie tutaj powinna zawsze być.
Sektori to twin-stick shooter w klasycznym rozumieniu: lewym analogiem sterujemy statkiem, prawym celujemy i strzelamy automatycznie w kierunku geometrycznych przeciwników. Minimalistyczna oprawa wizualna, techno bijące z głośników lub słuchawek i arenowe walki z falami geometrycznych przeciwników. Brzmi znajomo? Słusznie, bo gatunek ten ma swoje korzenie jeszcze w epoce gier z automatów. Wiele osób porównuje Sektori do Geometry Wars z 2005 roku i choć podobieństwa są powierzchowne, to właśnie ta gra przychodzi mi do głowy jako punkt odniesienia. Sektori jest jednak bardziej złożone i znacznie bardziej bezlitosne.
Najważniejszym elementem odróżniający Sektori od konkurencji to pole walki, które wręcz żyje własnym życiem. Arena ewoluuje razem z graczem: rośnie, kurczy się i zmienia kształt. Pole walki potrafi się zwęzić, rozrosnąć, a nawet podzielić na kilka sekcji połączonych portalami. Do tego kolejność pojawiania się fal wrogów jest losowa w każdym podejściu, co sprawia, że nie ma dwóch identycznych rozgrywek. Dzięki temu zabiegowi gra się nie nudzi i stawia przed nami kolejne wyzwania.

Pokonani wrogowie zostawiają po sobie symbole, które zbieramy, żeby wypełnić licznik i odblokować ulepszenia: szybkość, mocniejsze działko, tarcze, silniejszy boost, rakiety albo bonus do punktów. Do tego możemy konfigurować talie kart z power-upami, co daje każdemu podejściu nieco inny charakter.
Kampania obejmuje pięć światów z dynamicznie zmieniającymi się poziomami i ewoluującymi bossami. Do tego trzy poziomy trudności oraz sześć dodatkowych trybów, które tylko czekają na odblokowanie: Classic, Gates, Assault, Surge, Crash i Boss Rush.

Oprawa wizualna to kalejdoskop neonowych kolorów wrogów, wybuchów i innych efektów wizualnych, które wypełniają ekran po same brzegi. Warto wiedzieć, że przed grą pojawia się ostrzeżenie dla osób z epilepsją - i nie jest to ostrzeżenie na wyrost. Całość działa płynnie w 1080p przy 60 kl/sek, bez względu na to czy gramy w trybie handheldowym czy konsola siedzi w docku podłączona do telewizora. Ja ogrywałem ten tytuł tylko w trybie przenośnym i nie zauważyłem, by w którymkolwiek momencie gra zwalniała czy gubiła klatki. Za każdym razem to była przyjemna i płynna rozgrywka.
Tę feerię neonowych barw dopełnia zróżnicowana i dynamiczna ścieżka dźwiękowa przygotowaną przez brata Lahtinena. Jej celem, jak można było przeczytać w zapowiedziach, jest wprowadzenie gracza w stan cyfrowej nirwany - i trzeba przyznać, że udało się to doskonale. Pulsująca muzyka elektroniczna napędza tempo i buduje rodzaj transu, przez który po kolejnej porażce szybko rozpoczynamy kolejną rozgrywkę.
No właśnie - trzeba liczyć się z tym, że często będziemy ginąć. Gra jest wymagająca, a jej losowość powoduje, że nie ma mowy o tym, by nauczyć się układu areny czy wrogów na pamięć. Tu liczą się nasze umiejętności: refleks, skupienie i spostrzegawczość. Gra jest wymagająca nawet na standardowym poziomie trudności, ale nie sprawia wrażenia niesprawiedliwej. Moje umiejętności w tym gatunku można określić klasycznym not good, not terrible i pomimo licznych porażek chciałem grać dalej. Sektori wciąga, bo syndrom "jeszcze jednej rundy" jest tu wyjątkowo silny.

Sektori to rzadki przypadek gry, która nic nie udaje. Nie stara się być niczym więcej niż tym, czym jest: świetnym twin-stick shooterem z wysoko postawioną poprzeczką i zerową tolerancją na błędy. Na Switchu 2, z konsolą w rękach i słuchawkami na uszach, ta formuła brzmi jak przepis na uzależnienie. Pytanie nie brzmi wtedy "czy warto zagrać?", tylko "czy dam radę bezbłędnie przejść kolejny run?". Kiedy grasz w Sektori w trybie handheldowym czujesz, że tytuł ten pasuje do tej konsoli jak żadna inna platforma na świecie. Jeżeli więc lubisz twin-stick shootery i nie boisz się porażek, to ten tytuł po prostu musi się znaleźć w Twojej bibliotece gier.
Sektori to przykład świetnego twin-stick shootera, który wydaje się być idealnie skrojony pod tryb handheldowy Switcha 2. Pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku!
Deweloper: Kimmo Factor
Wydawca: Kimmo Factor
Data wydania: 14 maja 2026
Waga: 2,74 GB
Dziękuję Plan of Attack za udostępnienie gry do recenzji.
Liczba odwiedzin: 59260