LUNARK

LUNARK

recenzja

Johan Vinet, twórca LUNARK, obiecywał że jego gra będzie uwspółcześnioną wersją klasycznych filmowych platformówek pokroju Another World, Prince of Persia czy Flashback. Czy dotrzymał słowa?

Muszę przyznać, że wyczekiwałem tego tytułu. Każdy kolejny etap procesu developmentu nad LUNARK, którym chwalił się Johan Vinet na swoim twitterowym koncie, powodował u mnie radość. Bo widziałem, że ten jeden człowiek tworzy grę, która idealnie powinna trafić w moje gusta. A możliwość przeprowadzenia z nim wywiadu na początku roku, spowodowało tylko że mój hajp na ten tytuł jeszcze bardziej się wzmógł.

Nadszedł w końcu moment, w którym dzięki uprzejmości WayForward, wydawcy LUNARK, miałem okazję zagrać w ten tytuł na kilka dni przed premierą. I wsiąkłem. Wsiąkłem totalnie, rozpływając się nad każdym aspektem tego indyczka. Praktycznie wszystko w LUNARK trafiło w mój giereczkowy gust.

Mamy ciekawą historię rozgrywającą się w klimatach sci-fi. Ale nie takiego współczesnego sci-fi. Bliżej mu do tego, co można było obejrzeć w kinach czy na kasetach VHS w latach 80-tych i 90-tych. Gra opowiada historię Leo, kuriera żyjącego w świecie przyszłości, w którym ludzkość mieszka na planecie Albaryne pod totalitarnymi rządami NOAH. Na skutek pewnych wydarzeń, główny bohater zaczyna walkę o przetrwanie, podczas której pozna mroczną historię świata, w którym obecnie żyje ludzkość oraz prawdę o sobie. Więcej może nie będę zdradzał, byś mógł sam odkryć całą historię.

Graficznie w grze mamy do czynienia ze schludnym pixelartem. Nie jest on może tak bardzo szczegółowy i "komiksowy" jak np. w najnowszej odsłonie beat'em upa Teenage Mutant Ninja Turtles, jednak ma on swój urok. Poszczególne poziomy są ciekawie zaprojektowane i przedstawione, a postacie są świetnie animowane.

Ups... Chyba nie wyłączyłem kuchenki... | LUNARK na Nintendo Switch Lepiej nie zadzierać z tamtejszym urzędem skarbowym | LUNARK na Nintendo Switch

Ba, nad animacją wszystkich ruchów głównego bohatera mogę się po prostu rozpływać. Bieg, skoki, podciąganie i opuszczanie się na platformach czy odbijanie się od ścian - wszystko to prezentuje się niesamowicie. Johan nawet pokusił się o krótką animację "znudzonego" Leo, kiedy przez dłuższy czas stoi w miejscu. Po prostu miodzio. Statyczne screenshoty może tego wszystkiego nie oddają, ale w ruchu to wszystko wygląda świetnie. Wyraźnie widać, że Johan Vinet jest artystą.

Animacja głównego bohatera w grze LUNARK

Warto też wspomnieć o przerywnikach. Johan wykorzystał rotoskopię do ich stworzenia - istotne elementy dla fabuły czy ważne czynności (np. podnoszenie przedmiotów) ukazane są poprzez takie animacje. I tu chapeu bas dla twórcy za ich zaimplementowanie, ponieważ nie jest to najłatwiejsza technika do stworzenia. Polega ona na nagraniu wideo danej sekwencji, a potem przerysowanie jej klatka po klatce. Na potrzeby LUNARK Johan nagrał siebie wykonującego różne czynności, a potem mozolnie je przeniósł do gry.

Muzycznie jest również bardzo dobrze. Każdy z poziomów ma swój utwór, który umila nam grę. Jeżeli szwędamy się po strefie mieszkalnej - przygrywa nam spokojna melodia. Jeżeli zaś walczymy z bossem - dynamiczna muzyka wkręca nas w walkę. Całość brzmi naprawdę bardzo fajnie. Soundtrack można odsłuchać zarówno w serwisach streamingowych, jak i zakupić na platformie Bandcamp (co osobiście uważam za najlepsze rozwiązanie 😉).

Jeszcze słówko o samej mechanice gry. Pamiętaj, że LUNARK to filmowa platformówka. Oznacza to, że owszem - będzie tu sporo skakania, biegania, skradania się i strzelania. Nie uświadczysz tu jednak takich cudów jak podwójne czy bardzo długie skoki czy szybkich strzałów zaraz po wylądowaniu z długiego skoku. W tej grze jest jak w życiu - po oddaniu skoku z rozbiegu Leo potrzebuje chwilkę po wylądowaniu by wyciągnąć broń czy też wykonać kolejny skok. Również upadek ze zbyt dużej wysokości zabije głównego bohatera.

Jest i polski wątek w grze | LUNARK na Nintendo Switch Kto wygra w tym pojedynku - miecz czy pistolet? | LUNARK na Nintendo Switch

Trzeba mieć to wszystko na uwadze grając w ten tytuł, bo przez takie pomyłki często będziemy ginąć. Na szczęście częste checkpointy powodują, że kolejne niepowodzenia i śmierci Leo nie frustrują. To też zasługa sterowania, która jest uwspółcześniona względem klasyków. Dobrze, że autor gry się na to zdecydował, bo myślę że wtedy zbyt dużo graczy mogło by się odbić od jego gry.

Warto też wspomnieć, że poszczególne poziomy są zróżnicowane i każdy z nich będzie wymagał od nas nieco innego sposobu gry. W podziemiach jaskiń będziemy dużo się wspinać i musimy uważać na pająki, w mieście z którego uciekamy musimy wykazać się szybkością, a w takim więzieniu musimy być bardzo ostrożni uważając na strażników czy kamery. Dzięki temu nie nudzimy się, a świat gry ciągle stawia przed nami nowe wyzwania.

Tu jest jakby luksusowo... | LUNARK na Nintendo Switch Komfort niczym w Pendolino | LUNARK na Nintendo Switch

Podczas tworzenia LUNARK Johan Vinet nie ukrywał swoich inspiracji, o czym sam wspominał w rozmowie ze mną:

Jako fan science fiction duży wpływ miały na mnie filmy, seriale telewizyjne lub książki takie jak "Pamięć absolutna", "Blade Runner", "Altered Carbon" czy "The Expanse". (...) Czerpałem również inspirację z filmów przygodowych, takich jak "Indiana Jones" i "Powrót do przyszłości".

I nie sposób nie dostrzec tych nawiązań podczas gry. Jeden z przeciwników wygląda niczym arabski wojownik z Prince of Persia (nawet podobnie się porusza!), a walka z nim przypomina scenę pojedynku Indiany Jonesa z takim wojownikiem. Albo ucieczka z więzienia, która od razu skojarzyła mi się z podobnym fragmentem z gry Another World, która dla twórcy również była źródłem inspiracji. Nie mówiąc już o tym, że w grze pojawiło się coś, co jest "wymagane" przez wielu graczy - w LUNARK można pogłaskać psa lub kota (a ten jak zamruczy, to pad nam zacznie wibrować - taki miły smaczek), a nawet jest ukryte pomieszczenie wypełnione kotami.

W grze można pogłaskać psa... | LUNARK na Nintendo Switch ... oraz kota | LUNARK na Nintendo Switch

I teraz coś, co jest najważniejsze dla mnie - odczucia podczas grania w LUNARK. Coś, czego byłem bardzo ciekawy przed pierwszym uruchomieniem gry na moim Switchu. Czy się wciągnę w ten tytuł? Czy będzie mnie coś w nim denerwowało czy wręcz frustrowało? Czy w ogóle spełni moje oczekiwania? Cóż, moje obawy były bezpodstawne.

Johan Vinet stworzył grę, która z jednej strony jest hołdem dla klasycznych filmowych platformówek, z drugiej jednak jest na tyle unowocześniona, że nic mnie w niej nie denerwuje. To po prostu współczesna wersja klasyka tego gatunku. Podczas grania czułem się dokładnie tak samo jak przy pierwszym przechodzeniu Another World, Flashback czy Heart of Darkness lata temu - czułem, że przeżywam Prawdziwą Przygodę wraz z bohaterem gry.

Zagadki środowiskowe w grze nie są jakoś bardzo trudne do rozwiązania  | LUNARK na Nintendo Switch W celi najmłodszy więzień zawsze dostanie najgorszą rzecz do zrobienia, czyli czyszczenie kibla | LUNARK na Nintendo Switch

I w tym miejscu pragnę podziękować Johanowi za stworzenie LUNARK, bo według mnie stworzył on tytuł, który dla mnie jest po prostu Grą Roku 2023. Zachęcam i Ciebie po sięgnięcie po ten tytuł. I to bez względu na to, czy jesteś fanem tego gatunku czy nie.

Ocena końcowa

5/5
nindyk królewski

Na plus:
idealnie uwspółcześniona wersja klasycznej filmowej platformówki,
świetna animacja głównego bohatera,
miła dla ucha muzyka,
smaczki i odniesienia do innych dzieł popkultury,
różnorodność poziomów wymagająca od gracza różnego podejścia.

Na minus:
brak

Werdykt:
Johan Vinet stworzył świetną grę, przy której bardzo dobrze się bawiłem. Otrzymałem dokładnie to, czego oczekiwałem - współczesną wersję klasycznej filmowej platformówki.

Deweloper: Canari Games
Wydawca: WayForward
Data wydania: 30 marca 2023
Waga: 180 MB
Cena: 80 PLN

LUNARK w Nintendo eShop

Dziękuję WayForward za udostępnienie gry do recenzji.

Podaj dalej:

Komentarze


Pan Nindyk

Doceniasz moją pracę w pisaniu o ciekawych grach niezależnych na Switcha?

Postaw mi kawę ☕



Partner strony:

Partnerem strony jest Forever Entertainment


Poprzedni wpis Następny wpis