Remake LIVE A LIVE na Nintendo Switch

Remake LIVE A LIVE na Nintendo Switch

nius

Dlaczego warto czekać na ten remake jRPG sprzed 28 lat?

Co przychodzi Wam na myśl na hasło “Squaresoft” (czyli obecne Square Enix)? Mi od razu pojawiają się w głowie klasyczne jRPG z lat 90-tych na SNES-a - pierwsze części Final Fantasy, Chrono Trigger, Secret of Mana, Front Mission i wiele, wiele innych tytułów. To były produkcję, które według mnie miały w sobie dużo magii.

Dzięki nim właśnie odkrywałem świat japońskich eRPeGów - czuję ogromny sentyment do tych pixelartowych gier Kwadratowych. Dlatego też nie dziwię się, że ich technologia nazwana HD-2D, którą wykorzystują w swoich obecnych tytułach (Octopath Traveller czy Triangle Strategy) tak bardzo mi się spodobała. Niby mamy pixelartowe sprite'y, ale całość przedstawiona jest w środowisku 3D z dynamicznym oświetleniem i innymi miłymi dla oka filtrami. I kiedy widzę nawet statyczne skrinszoty z gier wykorzystujących HD-2D ponownie czuję podobną magię, co w klasycznych tytułach lata temu.

Dlatego kiedy podczas ostatniego Nintendo Direct pokazano zwiastun LIVE A LIVE, nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Gra, która do tej pory dostępna była tylko w Japonii na Super Famicoma, doczeka się po raz pierwszy oficjalnego wydania na Zachodzie w wersji zremasterowanej. I znowu widzę świetne zastosowanie HD-2D, które dla mnie jest idealnym połączeniem retro z nowoczesnością.

Ale o czym właściwie jest ta gra i czemu się nią tak jaram?

Kiedy rozpoczynamy grę niewiele wiemy na temat głównej fabuły. Dostajemy tylko wybór jednej z siedmiu postaci, które reprezentują poszczególne rozdziały gry. Każdy z tych rozdziałów rozgrywa się w innej epoce historycznej (np. Dziki Zachód, Japonia w czasach feudalnych, czasy współczesne lub odległa przyszłość) i ma zupełnie inny klimat oraz sposób przejścia.

Co istotne, kolejność przechodzenia tych rozdziałów nie ma znaczenia. Dopiero po ukończeniu siedmiu podstawowych odblokowane zostaną dwa kolejne (finałowe), które zamkną całą historię i losy wszystkich postaci.

Oryginalna koncepcja gry zrodziła się z chęci stworzenia takiego RPG, w którym gracze mogliby doświadczyć jednocześnie wielu samodzielnych historii.

System walki zbliżony jest do tego, co znane jest z innych produkcji z tamtego okresu - turowe potyczki odbywają się na planszy o wymiarach 7x7 kwadratowych pól. Brak tu jednak punktów many czy standardowych komend typu “Atakuj” czy “Broń się”. Są za to różne umiejętności, które nasza postać zdobywa wraz z doświadczeniem. Możemy je używać tak dużo razy jak chcemy, a jedynym ograniczeniem jest czas (mierzony w turach) jaki jest potrzebny do ich wykonania. No i dodatkowo nie musimy się martwić o leczenie naszych postaci - po każdej walce ich punkty zdrowia się odnawiają.

Tyle o samej grze. Warto jednak jeszcze wspomnieć o osobach, które stoją za tą produkcją.

Najważniejszą osobą, która odpowiedzialna była za powstanie tej gry był Takashi Tokita. Mimo iż w Square pracował od 1985 roku (głównie przy grafice czy udźwiękowieniu), to LIVE A LIVE z 1994 roku było jego debiutem w roli reżysera i scenarzysty. Warto wspomnieć, że rok później człowiek ten był odpowiedzialny za stworzenie Chrono Triggera, a część pomysłów z LIVE A LIVE zostało rozwiniętych właśnie w tym kultowym tytule. Jego późniejsze dokonania to praca przy innych znanych tytułach Square - Final Fantasy VII, Parasite Eve czy porty pierwszych gier z serii Final Fantasy na GBA i DS-a.

Za muzykę odpowiedzialna była Yoko Shimomura. Do 1993 roku pracowała w Capcom, gdzie tworzyła muzykę do takich gier jak Street Fighter II: The World Warrior, Final Fight czy Samurai Sword. Do Square przeszła, ponieważ chciała tworzyć muzykę do gier RPG. Jej pierwszym projektem, przy którym pracowała, był jeden utwór który znalazł się w pierwszej części Breath of Fire. Jednak to LIVE A LIVE było jej w pełni samodzielną produkcją soundtracku do gry. W latach późniejszych pracowała jeszcze przy takich tytułach jak Super Mario RPG, Front Mission, Parasite Eve i Legend of Mana.

Za design postaci odpowiedzialni byli różni mangowi artyści - Yoshihide Fujiwara, Yoshinori Kobayashi, Osamu Ishiwata, Yumi Tamura, Ryōji Minagawa, Gosho Aoyama i Kazuhiko Shimamoto. Każdy z nich odpowiedzialny był za design jednego rozdziału. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ to był pierwszy przypadek, w którym Square zdecydowało się na pracę z taką liczbą osób przy designie postaci. Do tej pory przy tworzeniu gry był odpowiedzialny za to tylko jeden artysta.

Japońscy gracze pozytywnie odebrali grę. Chwalili ją przede wszystkim za unikalną rozgrywkę i narrację, choć zarzucali jej krótki czas gry (grę można ukończyć w nieco mniej niż 20 godzin - dla mnie idealnie 😉 ). Niestety, dla Square gra okazała się porażką, gdyż sprzedano 270 tys. egzemplarzy.

W przypadku remake'u widać, że Square Enix stawia na większy sukces, ponieważ gra ukaże się nie tylko w wersji cyfrowej, ale również pudełkowej. Co więcej, w Japonii wyjdzie również w bogatej wersji kolekcjonerskiej. W jej skład wejdzie soundtrack na dwóch płytach CD, gra planszowa, model robota do złożenia oraz torba. Całość kosztuje 22 000 JPY (ok. 755 PLN) i można już składać zamówienia na stronie sklepu Squre Enix.

Z ciekawości sprawdziłem czy ktoś z mojej twitterowej banieczki też zwrócił uwagę na ten tytuł i znalazłem dwie osoby, które również jak ja czekają na tego jRPG-a.

Jasiek z yetiograch.pl napisał:

W zależności od tego jak „głęboko” ktoś wcześniej zabrnął w temat gier jRPG, to Live a Live na Nintendo Switch będzie albo wyjątkową grą, albo świetnym sposobem na przypomnienie sobie gry w którą raczej nie grało się wczoraj wieczorem.

Cascad na lavocado.pl zaś tak określił nadchodzący remake:

Live A Live jest zdecydowanie w cieniu społeczności głośno domagającej się wydania Mother 3 na Zachodzie, ale to jedna z najważniejszych legend przywracanych teraz do życia.

Lepszych rekomendacji chyba już nie potrzeba.

Reasumując - czekam z niecierpliwością na premierę tego tytułu (czyli 22 lipca), ponieważ lubię klasyczne jRPG, a jego wykonanie jest świetnym miksem retro i współczesności. No i będzie w końcu okazja zagrać w zrozumiałym języku w grę, która miała wpływ na późniejsze tytuły Square. Mam też cichą nadzieję, że i Europa doczeka się fajnego wydania kolekcjonerkiego.

A Wy - czekacie na ten tytuł?


Poprzedni wpis Następny wpis